Menu
 Kat. Główna
 Strona główna
  Gry-Online
 XP
 ! Sygnaturki !
 ! Sudoku !
 Twoje konto
 Jak zdobyć punkty
 Kat. Podrzędna
 Forum
 Kawały
 Pliki
 Recenzje
 Kontakt
 Dla webmasterów
 Partnerzy
 Filmy


Losowa gra on-line
4 Piłki

Największy wynik ustanowił
mamusia13
z 315 punktami


Mini chat
Historia  
 


Menu użytkownika
Witaj!

Anonymous

Nick
Hasło
Zarejestruj

Masz 0 PUNKTÓW, bo jesteś niezarejestrowanym użytkownikiem i nie możesz zdobywać punktów. ZAREJESTRUJ SIĘ, a w tym miejscu będzie wyświetlana aktualna liczba punktów doświadczenia (XP). Jeśli nie wiesz w jaki sposób je zdobyć kliknij TUTAJ
Członkostwo:
Ostatni: misiek432
Wszystkie: 2488

Online [7]:
Gości: 7
Użytkowników: 0



Full Spectrum Warrior


Producent: Pandemic Studios
Wydawca: THQ
Dystrybutor PL: CD Projekt
Gatunek: Akcja

Wymagania sprzetowe:
Pentium III 1 GHz, 256MB RAM, karta grafiki
64MB (GeForce 3 lub lepsza), 1.5 GB HDD

Rzeczywistość już nie raz dowiodła, że robić kasę można dosłownie na wszystkim, nawet na nieszczęściu ludzkim, a jako dobry przykład może posłużyć nam chociażby światek gier komputerowych. Otóż od rozpoczęcia operacji militarnej w Iraku jak grzyby po deszczu pojawiają się kolejne tytuły wykorzystujące temat konfliktu na Bliskim Wschodzie. Wprawdzie bezpośrednie odniesienia do niego występują bardzo rzadko, jednak nazwy fikcyjnych państw tudzież otoczenie jednoznacznie przywodzą na myśl ten niespokojny region. Nie inaczej jest w przypadku Full Spectrum Warrior. Gra przenosi nas do fikcyjnego państwa Zakistanu, gdzie kilka godzin wcześniej rozpętała się wojna, a naszym zadaniem, jako dowódcy dwóch oddziałów (Alpha i Bravo), jest wykonywanie powierzonych zadań. Należy od razu zaznaczyć, iż nie są to zwykli żołnierze, lecz jednostki przygotowane do MOUT (Military Operations in Urban Terrain, czyli do operacji wojskowych na terenie zabudowanym). Nietrudno więc się domyślić, że praktycznie cały czas spędzimy wśród zniszczonych budynków, wąskich alejek i wraków pojazdów, przemieszczając się od jednego schronienia do drugiego. Autorzy zapowiadali, iż Full Spectrum Warrior będzie okrojonym programem szkoleniowym dla armii amerykańskiej, oferującym graczom wiele zagrywek taktycznych. Przekonajmy się jednak, czy rzeczywistość przedstawia się naprawdę tak różowo. Gdy zainstalowałem i odpaliłem grę, wszystko wydawało się w porządku: ciekawie i estetycznie wykonane menu, kilka opcji i to, co interesowało mnie najbardziej, czyli kampania. Najnowsze tytuły nie zaskakują mnie praktycznie niczym (w kwestii technicznej), dlatego też postanowiłem odpuścić sobie tutorial i od razu rzucić się w wir prawdziwej wojny. Całość rozpoczyna się nieźle zrealizowanym intrem, które prezentuje pierwsze godziny wojny w Zakistanie. Jak to zwykle bywa, nasłuchamy się trochę paplaniny pilotów, aby następnie przenieść się do kolumny amerykańskiej piechoty, gdzie w dość oryginalny i typowo filmowy sposób zostaną przedstawieni poszczególni żołnierze. Kiedy już się z nimi zapoznamy, konwój zostaje ostrzelany, po czym natychmiast zaczyna się pierwsza misja i... No właśnie: i nic. Okazuje się, iż nie wiem nawet, w jaki sposób przemieścić jeden oddział, nie mówiąc już o strzelaniu. Zamiast celownika z prawdziwego zdarzenia pojawia się jakieś duże kółko, a przeskakiwanie pomiędzy żołnierzami zamiast pomagać wprowadza jeszcze większy chaos. Ponieważ noc była późna, zrzuciłem wszystko na zmęczenie i postanowiłem, że nazajutrz rozpocznę rozgrywkę jak przystało na prawdziwego żołnierza, czyli od solidnego treningu. Słowa dotrzymałem, bowiem odpaliłem tutariol i wysłuchałem kilku dobrych rad dowódcy, dzięki czemu umiałem już przemieszczać oddziały. Po jakichś czterdziestu minutkach, zakończywszy swój kurs, byłem już gotów na prawdziwe misje. Muszę w tym miejscu zatrzymać się na chwilę i pochwalić twórców za naprawdę dobrze przygotowany trening, który krok po kroku nawet największemu laikowi wytłumaczy skutecznie zasady poruszania się i walki w mieście. Trudno jest się tutaj zgubić, ponieważ gracz jest praktycznie cały czas prowadzony za rączkę, a na dodatek lektor obszernie tłumaczy każde zagadnienie. Po misjach treningowych przyszedł czas na prawdziwą wojnę. Od razu zaznaczam, że Full Spectrum Warrior wprowadza całkiem nowy model rozgrywki do gier taktycznych. Już wyjaśniam, na czym owa innowacyjność polega. Jak wspominałem, pod nasze skrzydła trafiają dwie drużyny po czterech ludzi każda. W składzie obu znajdziemy żołnierzy o tych samych zdolnościach: po jednym dowódcy (jak sama nazwa wskazuje, jego zadaniem jest dowodzenie oddziałem i przekazywanie pozostałym twoich rozkazów), żołnierzu wsparcia (tachającym ze sobą ręczny karabin maszynowy), grenadierze (wyposażonym w granatnik) oraz zwykłym strzelcu. Każdy członek oddziału posiada własną broń oraz miejsce w szeregu, którego ściśle się trzyma. Wydawanie rozkazów ogranicza się do kliknięcia prawym przyciskiem myszy, najechania na miejsce, gdzie mamy zamiar się przemieścić, i wciśnięcia lewego przycisku. Potem następuje przekazanie rozkazów przez dowódcę i cały oddział rusza we wskazane miejsce. Dodatkowym ułatwieniem jest automatyczne ustawianie się żołnierzy przy ścianach. Wiadomo przecież, iż chodzenie środkiem ulicy w mieście opanowanym przez wroga to samobójstwo, dlatego też ważną rzeczą jest trzymanie się murów budynków i ostrożne wychylanie się zza nich. Aby wykonać tę ostatnią czynność, wystarczy zaznaczyć kursorem narożnik budowli, a cały oddział sam ustawi się w odpowiednim szyku. Aha, musicie wiedzieć, iż wielu komend i formacji znanych z innych tytułów tutaj nie uświadczycie, bo wszystkimi tego typu rzeczami automatycznie zajmują się nasi wojacy. Drugą ważną sprawą jest prowadzenie walki, co, jak dobrze wiadomo, nie może obejść się bez strzałów. Niestety, dla fanów Serious Sama mam złą wiadomość, ponieważ strzelaniem również automatycznie zajmują się nasi żołnierze. Nasz wpływ na prowadzony przez nich ostrzał ogranicza się ewentualnie do wskazania, za pomocą sporych rozmiarów okręgu, terenu, który ma zostać ostrzelany. Naszymi manualnymi zdolnościami możemy się wykazać co najwyżej podczas rzucania granatów lub strzelania z granatnika. Kolejnym bardzo istotnym aspektem rozgrywki są schronienia, które jak na grę mającą pretendować do miana jednej z najbardziej realistycznych wykonano... tak sobie. Otóż autorzy wprowadzili system, który można nazwać strefowym, tzn. jeśli dotrzesz do bezpiecznego miejsca, to nad głową żołnierzy pojawi się tarcza. Dzięki temu, bez względu na to, ile będą w Ciebie walić przeciwnicy, możesz być pewny, że pozostaniesz nietknięty. Rzecz jasna, jeśli schowasz się za drewnianym pudłem, tarcza zacznie przyjmować kolor czarny, co oznacza, iż ochrona staje się coraz mniej skuteczna. Największym mankamentem tego systemu jest brak realizmu. Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy dobiegamy do gościa kryjącego się za workami z piaskiem i chowamy się za jakimś samochodem osobowym pięć metrów od wroga. Jeśli ten zacznie do nas strzelać, a nad nami będą magiczne tarcze, to możemy być pewni, że nie zostaniemy draśnięci nawet jedną kulką, choć głowy naszych wojaków w przysiadzie wystają ponad maskę pojazdu. Oczywiście to tylko jeden z nielicznych przykładów trochę udziwnionego, jak dla mnie, systemu osłony. Następnym ważnym aspektem są możliwości taktyczne. Na początku, szczególnie podczas treningu, wszystko wygląda świetnie. Problemy zaczynają się jednak pojawiać wraz z kolejnymi misjami, kiedy to okazuje się, iż zamiast tworzyć nowe taktyki ciągle powtarzamy utarte schematy. Najczęstszą sytuacją występującą w grze jest ulica z kilkoma schronieniami oraz kryjący się za jednym z nich przeciwnik, którego pozbyć się możemy, np. rzucając w niego granat lub załatwiając go z granatnika, jednak najczęściej stosowaną metodą stanie się technika przygważdżania wroga do ziemi za pomocą ognia jednej drużyny i jednoczesne okrążanie go drugą, aż nadzieje się on na nasze lufy. Powyższy opis jest wprawdzie dosyć uproszczony, ale po kilku zadaniach sami się przekonacie, iż ogólny schemat rozgrywki niewiele od niego odbiega. W całkiem dużym stopniu wpływa na to budowa etapów, które często ograniczają się tylko do jednej możliwej drogi, a jeśli nawet pojawia się druga, to w sztuczny sposób jest ona blokowana przez niewidzialną ścianę. Skoro autorzy już naprawdę nie byli w stanie rozwinąć etapów, mogli już ograniczyć naszą wolność w jakiś inny sposób. Jakby tego wszystkiego było mało, dodam jeszcze, że w Full Spectrum Warrior nie uświadczymy walki w budynkach, co, biorąc pod uwagę, że gra rozgrywa się głównie w miastach, jest dla mnie posunięciem niezbyt zrozumiałym. Oprócz tego wszystkiego szwankuje sztuczna inteligencja, i to zarówno oddziałów naszych, jak i wroga. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda ładnie - żołnierze przemieszczają się, osłaniając nawzajem siebie i teren, w którym się poruszają, lecz niestety często są to tylko pozory, bo kiedy na horyzoncie pojawi się wróg, nasi zamieniają się w słupy soli, a ten jak najzwyczajniej w świecie likwiduje ich po kolei, w czym nie przeszkadza mu ani jeden strzał z naszej strony. Wprawdzie jeśli nasi żołnierze rozstawią się, sytuacja wygląda już o niebo lepiej, ale to jest w końcu MOUT, a nie pierwsza wojna światowa, gdzie tygodniami siedziało się w okopach. Przeciwnicy również geniuszem nie błyszczą. Wystarczy tutaj wspomnieć o rzucaniu granatem. Jeśli granat znajdzie się pod nogami wroga, to ten zamiast zwiewać, gdzie pieprz rośnie, stoi jak gdyby nigdy nic, radośnie czekając na wybuch. Od czasu do czasu pojawią się również panowie z RPG, którzy korzystają z wyrzutni niczym z karabinu maszynowego. Skąd mają oni tyle amunicji? Mnie nie pytajcie. Pora na techniczne sprawy. Oprawa graficzna oraz animacja prezentują się wprost fenomenalnie, choć nie ustrzegły się one paru błędów. Mam tu na myśli np. reakcję naszego żołnierza, gdy zostanie zraniony. Otóż wystarczy, iż dostanie on jedną kulkę, a nagle, nie wiadomo dlaczego, leci na dwa, trzy metry w górę, po czym ląduje na twardej glebie. Zrozumiałbym to, gdyby dostał z granatnika lub innym ciężkim pociskiem, ale żeby zwykły kałach miał takie możliwości!? Następną sprawą jest otoczenie. Wydaje się ono bardzo dopieszczone, gdyż znajdziemy tu takie cuda, jak np. brudne budynki z odpadającym tynkiem, lecz powiewające gdzieniegdzie szmaty, które prezentują się wprost tragicznie, nie robią dobrego wrażenia. Nie wiem, jak w dobie efektów znanych ze Splinter Cella autorzy mogli tak spaprać sprawę. Wstyd! Jeśli chodzi o dźwięki i muzykę, to nie jest to raczej liga światowa, ale ogólnie nie jest źle. Chociaż ciągle powtarzające się komendy i rozkazy mogą z czasem doprowadzić do furii... Warto w tym miejscu wspomnieć także o zapisie gry. Aby to uczynić, należy dojść do przeznaczonego do tego miejsca i poczekać, aż jeden z dowódców zamelduje o tym fakcie. Podobnie wygląda sprawa z rannymi. Jeśli podczas akcji któryś z żołnierzy zostanie postrzelony, pojawi się czaszka z paskiem. Gdy jego stan dojdzie do zera, nastąpi śmierć wojaka i koniec gry, więc aby temu zapobiec, musimy jak najszybciej wziąć go na ręce i dotransportować do specjalnego punktu, gdzie zostanie on uleczony, a cały oddział odnowi zapasy amunicji (niestety bez granatów). Full Spectrum Warrior to, pomimo moich dosyć ostrych słów, tytuł solidny i oryginalny. Trochę jednak zawiodłem się na nim, głównie dlatego, iż twórcy obiecywali niemal złote góry, a zamiast tego otrzymujemy „tylko” bardzo dobrą grę taktyczną z kilkoma dość rażącymi błędami.

Dodane: March 14th 2009
Recenzent: -brak-
Wynik:
Link: Źrudło Recenzji
Odsłon: 220
Język:

  

[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]